czwartek, 18 sierpnia 2016

Chapter ONE

Moje mięśnie są napięte, a po ciele spływa pot, lecz to teraz nie ma znaczenia, w tej chwili liczę się tylko i jedynie ja. W tle leci piosebka "human" ,a ja tańczę w opustoszałym, podniszczonym sklepie mojego zmarłego ojca. Lubię tu przychodzić, tutaj mogę być sobą, nikt nie mówi co mam robić, jestem wolna. Te błogie
chwile kończą się wraz z nastającą ciszą. Zostaję jeszcze w bezruchu przez parę sekund by uspokoić oddech, po czym wciąż zdyszana odłączam radio od kontaktu, narzucam na siebie bluzę i biorę torbę z podłogi. Już chciałam wychodzić, gdy ujrzałam wyższego o jekieś 15 cm ode mnie chłopaka. Miał ciemne bląd włosy i piękne brązowe oczy. Całe ręce miał w tatuażach,a na twarzy łobuzerski uśmiech ,opierał się o framugę drzwi.
-Co ty tutaj robisz? To budynek prywatny- kąciki jego ust idą jeszcze bardziej w górę ,a on sam podchodzi do mnie.
-Pięknie tańczysz- Stoi przede mną, a ja nie wiem co powiedzieć. Nikt nigdy przedtem nie widział jak tańczę. Przewracam tylko oczami- Naprawdę, mógłbym patrzeć na ciebie godzinami- mrugnął do mnie.
-Po co tutaj weszłeś?- Zmieniam temat. Ręce krzyżuje na piersi.
-Ujrzałem cię przez okno, zaintrygowałaś mnie, wyglądałaś jakbyś była w zupełnie innym miejscu, a twoje ruchy były takie precyzyjne, delikatne, naprawdę musisz to lubić. Chodzisz może do szkoły tanecznej ?
-Nie, w przyszłości chcę zostać prawnikiem, nie mam czasu na tekie bzdury- albo bardziej moja mama chce żebym nim została
-Prawnik? Nuda, jak można marnować taki talent
-Muszę już iść- Wyminęłam go i chciałam już wyjść ,gdy złapał mnie za nadgarstek.
-Spotkajmy się jeszcze- powiedział z nadzieją.
-Nawet nie wiem jak masz na imię- Naprawdę muszę już wracać, mama zapewne się martwi.
-Justin- Uśmiechnęłam się.
-Cora- Wyrwałam się z uścisku i biegiem ruszyłam do domu. Już na werandzie czekała na mnie widocznie wkurzona rodzicielka.
-Gdzieś ty była ?!-Wzdrygnęłam się- Nawet nie wiesz jak się martwiłam, już do góry odrabiać lekcje! Jak skończysz w lodówce masz kolacje, wystarczy podgrzać w mikrofali, a potem idź spać, jutro szkoła- Przytaknęłam posłusznie, a ona już lekko uspokojona podeszła do mnie i pocałowała w czoło- kocham cię słonko- Odsunęła się i poszła do swojego pokoju. Już umyta i w piżamie, usiadłam na parapecie. Szczelnie otulona kocem oglądam gwiazdy. Jeszcze za życia tata uczył mnie tych wszystkich konstelacji, teraz wiem tylko gdzie jest wielki wóz. Ten chłopak z dzisiaj był taki jakiś dziwny, niby zachowywał się normalnie ,ale w jego oczach można było ujrzeć smutek. Zaciekawił mnie, nie tylko swoim wyglądem, choć szczerze mówiąc jest całkiem przystojny. Mam nadzieję ,że jeszcze kiedyś go spotkam.

3 komentarze:

  1. Ale Justin w sensie Bieber?
    Znaczy nie żeby coś, będę czytać mimo to, ale jeśli mam być szczera, to nie lubię go i nigdy nie lubiłam
    Może dzięki tobie polubię?
    Nie, po tych ostatnich dramach raczej nie
    W każdym razie, opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło i czekam na więcej
    Kocham ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Justin Bieber, szczerze mówiąc też go nie lubiłam, ale potem nieświadomie przeczytałam jedno fanfiction o nim i się zakochałam xd Dziękuj, kocham❤

      Usuń